czwartek, 21 lipca 2016

Dużym okiem małego człowieka: Warszawa

Witaj znowu!
     Ostatnie dni spędziłam dość nietypowo. Najpierw wybrałam się do Łodzi - musiałam załatwić parę spraw na uczelni, więc przyjechałam dzień wcześniej, spotkałam się ze znajomymi (wcale nie szukaliśmy pokemonów o 1 w nocy!), na drugi dzień pobiegałam trochę po wydziale a potem wsiadłam w pociąg. Ale nie byle jaki - kierunek Warszawa. Postanowiłam odwiedzić byłą współlokatorkę. Podczas spotkania z kolegą w Łodzi okazało się, że on też będzie w Warszawie, więc... postanowiłam przedłużyć wyjazd. Ale już siedzę grzecznie w swoim domu i relacjonuję.





     To nie była moja pierwsza wizyta w Warszawie rzecz jasna, ale jak do tej pory były to albo wycieczki szkolne (których już nie pamiętam) albo imprezy (też mogłabym napisać, że nie pamiętam, ale w sumie to aż tak ostro nie było; no dobra, raz było, ale akurat wszystko pamiętam). Tym razem postanowiłam rozegrać to inaczej.
      Zajechałam w poniedziałek po południu, zjadłyśmy obiad, wyszykowałyśmy się i ruszyłyśmy na miasto. Przystanków było 5. Trzy z nich piwne, dwa jedzeniowe. Ale zamiast recenzować Ci miejsca, w których byłam (co tu mówić o maku, KFC albo Pijalni Wódki i Piwa?), powiem Ci, na co zwróciłam uwagę najbardziej.
     I tutaj przejdę do wtorku - wyspałyśmy się, zjadłyśmy leniwie śniadanie, tak sobie dotrwałyśmy do obiadu a potem pojechałyśmy na miejsce, w którym miałam spotkać się z kolegą, posiedzieliśmy w czwórkę przy piwie na pawilonach, znajomi się rozmyli, my poszliśmy się zameldować i w miasto!
     Porównując z Łodzią - no jednak Piotrkowska to Piotrkowska, jak się na nią wejdzie to można przepaść do białego rana. Wchodzisz na jedną ulicę i masz dosłownie wszystko. W Warszawie jest już inaczej. O ile w poniedziałek moja koleżanka, która w Warszawie mieszka od roku po prostu prowadziła mnie w miejsca, które szła, o tyle we wtorek sytuacja się skomplikowała. Oboje nie znamy Warszawy (no, kolega się trochę orientuje, za to ja już w ogóle). Najpierw chcieliśmy coś zjeść, postanowiliśmy tradycyjnie zjeść hawajską. Trochę pochodziliśmy w okolicach naszego hostelu, który jest na Wilczej (okazało się, że na przeciwko miejsca, w którym mieszkał mój tata, kiedy był w moim wieku ;) ) no i w sumie znaleźliśmy jedno miejsce, które byłoby typową pizzerią. Później szukaliśmy lokalu na kolejne piwo. W sumie długo nie szukaliśmy, ale już gorzej było, kiedy następne piwo chcieliśmy wypić w innym miejscu. Kiedy już coś znaleźliśmy, okazało się, że zamykają (no tak - wtorek, północ...). Na szczęście zostaliśmy pokierowani na Świętokrzyską do lokalu 24h na dobę, gdzie akurat był syrop kokosowy do piwa (lubuję się w "innych" syropach do piwa, mieli akurat malinę, imbir (standard...) i kokosa - z tego ostatniego się ucieszyłam, bo lubię, choć miałam ochotę na coś bardziej nietypowego, ale dobre i to). I cóż - podsumować mogę to w ten sposób, że przyjeżdżając do Łodzi i chcąc gdzieś wyjść, nie znając miasta - idziesz na Piotrkowską i znajdziesz tam cokolwiek tylko chcesz. W Warszawie jest po prostu inaczej - z jednej strony to minus, ale z drugiej - łażenie po centrum stolicy nocą i poszukiwania lokalu to też jakaś forma spędzania czasu, przynajmniej łatwiej usprawiedliwić zjedzoną pizzę i wypite piwa :D
     Czas na środę - rano się wymeldowaliśmy, kolegę wzywały obowiązki, a mnie nic :D więc poszłam na śniadanie. Szybko znalazłam lokal, który mi odpowiadał, rozsiadłam się na dworze, najadłam się i ruszyłam do Pałacu Kultury i Nauki na taras widokowy (tam właśnie zrobiłam zdjęcie, które widzisz u góry wpisu). Powiem tak - fajna sprawa, ładne widoki, ale... no tyłka nie urywa szczerze mówiąc i drugi raz w sumie bym już nie poszła. Żałować oczywiście nie żałuję, ale nie jest to rozrywka do powtarzania. Chyba, że będę miała okazję wjechać na XXX piętro nocą - wtedy chętnie skorzystam. Później Stadion Narodowy - do 29 lipca można jedynie wejść bramą 10 żeby zrobić sobie spacer wokół stadionu, później będzie otwarty do zwiedzania (powodem obecnego stanu rzeczy jest szczyt NATO). Spacer jak spacer, jest kilka pokestopów jeśli kogoś to interesuje (taka mała dygresja :D ), ale czekam, aż będę mogła zobaczyć więcej - bo to raczej było na zasadzie punktu do odhaczenia, bo cóż interesującego może być w robieniu kółka wokół stadionu? Następnie przespacerowałam się na Most Świętokrzyski - ładne widoczki, ale bardziej zajarałam się syrenką i spacerkiem wzdłuż Wisły. Nawet prawie się skusiłam na obiad tam, ale nie znalazłam niczego, na co akurat miałabym ochotę. Na szczęście niedługo udało mi się znaleźć miejsce, które mnie wykarmiło i ruszyłam dalej. Szłam na dworzec Metro Wilanowska, więc po drodze przeszłam przez Łazienki Królewskie - naprawdę piękne miejsce. Nie zatrzymałam się przy wszystkich ciekawostkach (zmęczenie zrobiło swoje), ale na pewno na następnej wizycie to nadrobię! A wtedy po raz kolejny opiszę wrażenie ze stolicy.
     Podsumowanie? Zrobiłam jakieś 15 km pieszo po Warszawie (pogoda była idealna na spacery, ja lubię chodzić, więc nie widziałam powodu, dla którego miałabym wybrać komunikację miejską), opaliłam się przy okazji :D i uważam, że ludzie w stolicy są raczej życzliwi: pan na ścieżce rowerowej mnie przepuścił, chociaż ja chciałam poczekać, aż sobie przejedzie; za każdym razem, kiedy zatrzymywałam się, albo schodziłam z drogi, żeby przepuścić rowerzystę, słyszałam "dziękuję"; kiedy pytałam o drogę (co prawda google maps moim wiernym przyjacielem, ale lubię mieć 150% pewności), każdy z uśmiechem mi odpowiadał. Przed wyjazdem do Włoch na pewno odwiedzę Warszawę raz jeszcze, żeby nadrobić to, czego nie zdążyłam zobaczyć tym razem. Widziałam tętniące życiem, ścisłe centrum, miałam okazję przejść się mniejszymi uliczkami - Warszawa z pewnością ma wiele obliczy, chętnie poznam jak najwięcej z nich.
     A jak na razie wracam do życia codziennego - czeka na mnie pranie i sprzątanie :D To był super początek tygodnia. Teraz planuję łażenie po Krakowie - zobaczymy, czy się uda.

A Ty jakie masz wrażenie na temat Warszawy? Może byłeś ostatnio w ciekawym miejscu? Podziel się tym ze mną! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz